Nasi studenci II roku wrócili właśnie z obozów zimowych w Karpaczu - najpierw byli tam studenci studiów zaocznych, potem dziennych. Obozy zdecydowanie udały się: dobra pogoda, puch po pachy, krótkie kolejki na wyciągach, świetni i sumienni instruktorzy, pokoje z łazienką i TV, prawie każdego wieczoru ciekawe imprezy. Prawie - bo wykłady z narciarstwa jednak nieco czasu też zajęły. Nie można się, więc dziwić, że przy tak rozbudowanym programie posiłki nawet dwukrotnie większe i tak nie były jeszcze wystarczające. Ale najważniejsze, że dla większości studentów był to pierwszy kontakt z prawdziwymi nartami i jak obiecywali sobie wyjeżdżając z Karpacza - pierwszy z wielu następnych.